Szampańskiej zabawy, a potem przez caly 2017 Rok radości na zajęciach SKS
26-01-2017 Kulig w Lorencinie k Nasielska
Witajcie Kochani. Jest 26-01-2017 godz. 22,00.
Właśnie wróciliśmy z pierwszej imprezy organizowanej przez SKS w tym roku. KULIG rozpoczęliśmy po dojechaniu autokarem do Stadniny w Lorencinie koło Nasielska. Śniegu jak widać na załączonych zdjęciach było trochę mało więc płozy zamieniono na koła. Ja na koźle wozu ciągnionego prze koniki Kacpra i niesfornego Mikołaja podziwiałam zachód słońca na Mazowszu.
Po podróży był żurek, kiełbaski pieczone na ognisku i „książki” oraz wspaniałe towarzystwo to oczywiście dobra zabawa, którą tylko organizatorzy zakończyli o odpowiedniej godzinie, bo my moglibyśmy tańczyć i dłużej na przydziałowych 10cm2 podłogi.
Było fantastycznie. Kto nie był – niech żałuje, a Ci co byli chcą więcej. Dziękujemy Bożence
i liczymy na dalsze wypady – wszak to rok 2017 dopiero rozpoczęty. Podziwiajcie zdjęcia i zapraszamy do udziału w naszych imprezach. Z nami zawsze jest wesoło.
09-02-2017 Bal – „Polskie Wesele”
Dnia 09-02-2017r. odbył się pierwszy karnawałowy bal pod hasłem „Polskie Wesele”. Oprócz karnawałowych szaleństw tanecznych chcieliśmy uczcić zawarcie związku małżeńskiego przez naszą szefową. Taneczne pląsy miały umożliwić członkom i sympatykom SKS spotkania z „parą młodą” w klimacie karnawalowo-weselnym. Już od godz. 15 mimo, kłopotów komunikacyjnych do Baru Jar zaczęli przybywać pierwsi goście. Sala zapełniała się, ale wszyscy mieli miejsca siedzące wbrew obawom niektórych koleżanek, które zrezygnowały z imprezy. Na stole bilardowym czekały przekąski. Za nim w kąciku pojawiły się akcesoria do wyrażenia swoich myśli w „Uchu SKS”, gdzie każdy mógł dokończyć zdanie : Uprzejmie donoszę, że…………. , napisać telegram z życzeniami dla „młodożeńców” lub w inny sposób wyrazić swoje uwielbienie A&A i zaakcentować swoją obecność na balu. Na barze stanęły szampany i inne napoje, a na stołach słodkie i słone ciasteczka. O 16,30 po gromkim „sto lat”, szampanem wznieśliśmy toast życząc Agnieszce i Andrzejowi tylko radosnych chwil.
Potem zagrała muzyka, a na stołach pojawił się barszczyk z pasztecikami. Taneczne szaleństwa na parkiecie przerywane były konkursami dla młodych i gości. W jednym z licznych testów jakim poddana była „młoda para” okazało się, ze Andrzej tak mocno wpatrywał się (prawdopodobnie w ciemnych okularach) w błękitne oczęta Agnieszki, że w jego pamięci zachowały się one w kolorze ciemnego brązu. Pozostałe próby przeszli bezbłędnie. Wszystkich utwierdziło to w przekonaniu, że są dla siebie stworzeni. Znają swoje marzenia i współpracują doskonale – czego życzymy im na dalsze lata. Od naszej skromnej gromadki dostali tacę wykonaną przez jedną z naszych koleżanek z życzeniami. Ci najbardziej wytrwali balowali do 22,30.
Myślę, że wszyscy miło spędzili czas w Barze Jar, a ja bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, bo w trakcie przygotowań była to dla mnie niezła lekcja.
13-02-2017 kręgle w Arenie Ursynów
13-02-2017 o 15,00 spotkaliśmy się w klubie Bowling w ursynowskiej Arenie. Było nas ponad 25 osób, ale i tak każdemu udało się wykonać przynajmniej 20 rzutów. Wszyscy przystąpili do zabawy bardzo skupieni i zaangażowani. Okazało się, iż każdy z nas to ukryty talent. Po każdym rzucie błagalnie patrzyliśmy na kulę, która toczyła się środkiem toru, aby po koniec spaść do rynny jakby bała się uderzenia w kręgle. Zgodnie stwierdziliśmy wtedy – WADA TORU. 😛
Najlepsza oczywiście była grupa II, chociaż wyłączając zawodowców to pozostali też byli bardzo dobrzy.
Mistrzyni pokazywała właściwą technikę rzutu i udzielała indywidualnych porad zainteresowanym.
Najważniejsza zasada to wybrać właściwą tzw. szczęśliwą kulę, potem upuścić ją na tor z odpowiednią siłą i we właściwym miejscu i patrzeć błagalnie na jej bieg wypowiadając różne zaklęcia lub wykonując rytualne tańce. Czasami to nawet pomagało.
Zaangażowanie całej grupy było ogromne. Kontuzje paznokci nie stanowiły żadnej przeszkody. Nawet nie spostrzegliśmy jak przewidziany czas zabawy minął, ale wrażenia zostały do końca dnia, szczególnie tym co to pierwszy raz……. Rozstaliśmy się z obietnicą, że musimy trenować, więc raz w miesiącu będziemy takie zabawy powtarzać.
Dnia 18 lutego 2017 (sobota) o godz.10.00 odbyło się zebranie sprawozdawczo-informacyjne w sali 136 (I piętro) Urzędu Dzielnicy Ursynów (Metro Imielin).
Na spotkanie licznie stawili się członkowie i sympatycy Stowarzyszenia. Prowadzącą była zastępca szefowej – Stasia Stec. Zarząd pochwalił się z działalnością i przedstawił zatwierdzone przez Radę Nadzorczą sprawozdanie finansowe za 2016 rok. Wszyscy członkowie w liczbie 110 osób udzielili Zarządowi absolutorium. Nikt nie był przeciw i nie wstrzymał się od głosu. Gościem była Pani Sylwia Nowacka –Dobosz z Zakładu Teorii i Metodyki Wychowania Fizycznego Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, która pokazała na 2 koleżankach i 2 kolegach na czym polegają jej badania seniorów w programie „Badanie wydolności osób po 60-tym roku życia”, rozdała ankiety chętnym zapraszając do udziału w badaniach.
Po przerwie zaczęła się najważniejsza dla niektórych członków SKS cześć spotkania – czyli przedstawienie propozycji działań w 2017 roku. Bardzo liczna i ciekawa gama wycieczek jednodniowych i wielodniowych oraz imprezy cykliczne i okazjonalne aktywizujące „ruch i zdrowie”, czyli dewizę naszego Stowarzyszenia to to, co czeka na nas w tym roku w SKS.
Dnia 21-02-2017 (wtorek) byliśmy na Basenach Termalnych w Uniejowie. Cena 60pln. Jak zwykle spotkaliśmy się o godz. 8,00 przy Multikinie. Jedna osoba nam się rozchorowala i nie zglosila sie na zbiórkę. Kierowcą byl Przemek. Mknęliśmy więc do Uniejowa sprawnie, aby już przed 11 zanurzyć się w wodach termalnych basenów. Czas minąl bardzo szybko i po malym co nieco zjedzonym w pobliskim barze szczęśliwi choć troszkę zmęczeni wróciliśmy do Warszawy. Tym razem niektóre babcie zabraly odpoczywające na feriach wnuki.

Dnia 27-02-2017 roku od godz. 17,30 zakończyliśmy KARNAWAŁ 2017 testując tanecznie i nie tylko nowy lokal na Ursynowie. Restauracja






Tego jeszcze nie było Harcerska akcja pomocy osobom starszym: Koordynatorka akcji poinformowała nas, że dnia 25.03.2017 w godz. 9:00 – 17:00, z przerwą na obiad 13:00 – 14:00, harcerze chcą pomagać osobom starszym;
Mogą: sprzątać, porządkować dom np. przenieść, wynieść, pozamiatać itp. Chętnie porozmawiają, pograją w gry, pójdą na spacer lub wspólne zakupy. Pomogą w gotowaniu, w prostej obsłudze komputera ( jak napisać i wysłać maila, oglądanie i segregowanie zdjęć, wyszukiwanie informacji).
Mogą też wykonać inne bezpieczne czynności (nie mogą np. myć okien).
Harcerze przychodzą w patrolach 5 – 10 osobowych. W takim patrolu jest jedna osoba pełnoletnia, pozostali to gimnazjaliści i licealiści. U jednej osoby patrol może być 1,5 godziny. Jeżeli jest potrzeba dłuższej pracy, to przychodzi drugi patrol.
Zgłoszenia do 15.03.2017 do Julii Ryszkiewicz tel.: 666-585-088, e-mail: j.ryszkiewicz@gmail.com.
08-03-2017 roku kijkowy Dzień KobietDziś jak zwykle spotkaliśmy się o godz.9,30 na spacer kijkowy, ale to nie był to taki zupełnie normalny spacer. Dziś obchodzimy wszak Dzień Kobiet. Były kwiaty, śpiewy i życzenia. Nie zabrakło też łakoci produkcji koleżanek i kolegów.
Wszystkim Paniom: by zdrowie nam dopisywało, by uśmiech często gościł na naszej twarzy, byśmy zdobywały szczyty swoich marzeń, byśmy były kochane i szanowane i by zawsze chciało nam się chcieć.
23-03-2017 roku Łochów-Chrzęsne-Kobylka
Dziś wycieczkowicze mogli pospać trochę dłużej, bo zbiórkę pod Multikinem mieliśmy o godz. 9,00. Tym razem postanowiliśmy odwiedzić najbliższe okolice Warszawy. Słoneczko wesoło świeciło, więc my w wiosennych nastrojach i strojach zaopatrzeni w okulary słoneczne radośnie ruszyliśmy na podbój Łochowa, Chrzęstnego, Wołomina i Kobyłki. Zaczęliśmy od Łochowa z XIX – wiecznym Zespołem Pałacowo-Parkowym w dolinie rzeki Liwiec. Zaprojektowany przez czołowego architekta epoki Bolesława Pawła Podczaszyńskiego na zamówienie hrabiego Hornowskiego. Potem związany był z rodami Zamoyskich i Kurnatowskich. Częstym gościł tam Cyprian Kamil Norwid, a majatek ten był miejscem narodzin Medarda Downarowicza działacza niepodległościowego, bliskiego współpracownika Józefa Piłsudskiego, ministra, posła na Sejm II kadencji oraz wice Prezydenta Warszawy.
Przez częściowo zalany mostek dotarliśmy na wyspę wokół, której wznoszą się rzeźby drewniane znanych osób polskiej kultury jak np. Maria Dąbrowska, Henryk Sienkiewicz, Maria Konopnicka, Janusz Korczak i wielu innych.
Obok podziwialiśmy drewniany kościół Miłosierdzia Bożego przy Pałacu Łochów z 1932roku, który znalazł się w tym miejscu w 2009 roku. Potem tylko kilka minut jazdy i znaleźliśmy się w Pałacu w Chrzęsnem. To majątek z I połowy XVI w, który swą świetność uzyskał, gdy w XVII wieku nowy właściciel Stefan Dobrogost Grzybowski w miejscu dawnego dworu wzniósł pałac. Podziwialiśmy epokowe – XVII wieczne zabytki między innymi sklepienia krzyżowe z dekoracją sztukatorską na parterze oraz modrzewiowe stropy na piętrze.
Kiedyś gośćmi w Chrzęsnem byli: 1, Cyprian Kamil Norwid – obecnie znajduje się tam mnóstwo pamiątek po tym wybitnym artyście z zachwycającą Pytią.
2, Władysław Podkowiński – czołowy przedstawiciel polskiego impresjonizmu, który w tej pięknej okolicy stworzył wiele dzieł malarskich np. „W ogrodzie”, „W agreście”, „Spotkanie” czy pierwszy w Polsce obraz plenerowy Wincentyny Karskiej. Poznaliśmy też historię nieszczęśliwej miłości malarza do żony przyjaciela Ewy Kotarbińskiej i związaną tym historię jego najsłynniejszego dzieła „Szał uniesień”
3, Szymon Kobyliński – grafik i rysownik również wpisał się w historię Pałacu w Chrzęsnem. Najbardziej urzekła nas multimedialna prezentacja. Hologram w Pałacu w Chrzęsnem, to historia majątku opowiedziana z perspektywy dwojga młodych ludzi zwiedzających obiekt, wzbogacona komentarzem przewodnika, poezją Norwida oraz wspomnieniami Podkowińskiego. Dla spotęgowania przekazu hologramu, wypowiedzi bohaterów ilustrowane są projekcją obrazów wykonaną techniką mappingu.
Nasyceni wrażeniami udaliśmy się na bardzo smaczny obiad do Wołomina. Po obiedzie został do realizacji ostatni cel naszej wycieczki czyli odwiedzenie Bazyliki pod wezwaniem Świętej Trójcy w Kobyłce. Nie obyło się bez drobnych kłopotów, bo zastaliśmy drzwi świątyni zamknięte i nie znaleźliśmy nikogo kto mógłby je nam otworzyć mimo wcześniejszych zapewnień, że kłopotów takowych nie będzie. Upór i dociekliwość w rozwiązaniu problemu oraz stoicki spokój grupy dały efekty. Drzwi kościoła otworzyła nam siostra zakonna, którą znalazłyśmy w pobliskim przedszkolu. Warto było czekać, bo wnętrze nas zachwyciło.
Ufundowany przez biskupa Marcina Załuskiego barokowy kościół wybudowano w latach 1736-1740. Przepiękne freski Grzegorza Łodzińskiego nadal zdobią sklepienia i ściany świątyni. Wcześniej jednonawowy kościół z przepięknymi krużgankami od 2010 roku ma rangę bazyliki mniejszej. Licznymi opowieściami na temat świątyni obdarował nas obecny proboszcz Dziekan Prałat Jan Andrzejewski, który jak się okazało był naszym dobrym znajomym dla niektórych mieszkańców Ursynowa. Pracował w Parafii św. Katarzyny – pierwszy kościół dla Ursynowa oraz tworzył Parafię św. Tomasza na Imielinie w latach 80-tych XX wieku. Mimo, iż ksiądz właśnie wrócił ze szpitala były opowieści nie tylko o „Perle Baroku na Mazowszu” jak nazywa się tę piękną bazylikę, ale również wspominki prałata z czasów warszawskich. Kościół na zewnątrz i wewnątrz ozdobiono malowidłami na tynku. Mnie najbardziej zachwyciły dwie ambony – jedna do głoszenia kazań do wiernych, druga z ciągle wykorzystywaną funkcją chrzcielnicy.
Wychodzących z kościoła powitał deszczyk wiosenny, który towarzyszył nam w powrotnej drodze. Wróciliśmy ok 18 zadowoleni z dobrze spędzonego dnia i pełni wrażeń. Znowu szefowa- Bożenka spisała się bardzo dobrze, za co dziękowaliśmy jej szczerze i serdecznie. Czekamy na następne udane wycieczki i spotkania.
29-03-2017 roku Powitanie wiosny w PowsinieZ niepokojem spojrzałam rano w okno, bo prognozy pogodowe na dzień 29-03-2017 wcale nie były takie optymistyczne. Całe szczęście powitało mnie radosne słoneczko i błękitne niebo. O 9,20 na Kabatach przy Metrze było zaledwie kilka osób, co wzbudziło niepokój u niektórych koleżanek. Ja wierzyłam, że w kilka minut będzie nas dużo więcej. Nie przypuszczałam, że aż tyle osób będzie pragnęło dziś witać wiosnę z nami w Powsinie. W imprezie wzięło prawie 100 osób, wg. moich rachunków 97, ale jak doliczymy prawie stałego imprezowicza – psa Taco
oraz rodzinę Joli to będzie równa setka. Z okrzykiem lub śpiewem „Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty” cała kawalkada dotarła na polanę, gdzie już płonęło ognisko i czekały kiełbaski z dodatkami. Trudno ogarnąć tak ogromną grupę rozczłonkowaną na dużej przestrzeni, ale wykorzystałam niezawodny gwizdek i kilkakrotnie udało się mi oderwać koleżanki i kolegów od jedzenia, picia i zajęć w podgrupach.
Zdołaliśmy grupowo powitać gości z Wawra, którzy nie zawiedli i stawili się w ilości 13 osób pod wodzą Janeczki i nawet pokonali nas dwukrotnie w przeciąganiu liny.
Udało się też, choć z wielkim trudem przeprowadzić kilka zabaw grupowych nagradzając uczestników kolorowym kwiatkiem lub słoneczkiem. Wszyscy wiosennie udekorowani bawili się wspaniale. Miłym zaskoczeniem były drobne upominki. Powstały wskutek rozłąki właściciela z ulubionym drobiazgiem, którym postanowiliśmy podzielić się z bliźnim. Nie zabrakło też licznych zdjęć, śpiewów i oczywiście bugi dla wiosny.
Z przykrością pożegnaliśmy Marzannę, która wylądowała w ognisku.
Jeszcze tylko trochę piosenek wyśpiewanych, „książeczek przeczytanych” i po sprzątnięciu terenu ruszyliśmy w drogę powrotną z licznymi postojami na trasie do środków komunikacji miejskiej. Do domu dotarłam o 14,30 i wtedy zaczął padać deszcz. To się nazywa mieć szczęście – pogoda też nam dopisała, ale to normalne, bo ludziom życzliwym aura sprzyja.
więcej zdjęć w Albumie SKS Zosi Jankowskiej jest na Facebook
3-04-2017 o godz. 15,00 kręgle w Arenie na Ursynowie
Dziś znowu trenowaliśmy w Arenie zbijanie jak największej ilości kręgli. Nie wszystkim szlo bardzo dobrze, ale bawiliśmy się świetnie.
09-04-2017 Niedziela Palmowa w Łysech
Łyse to wieś zamieszkała przez chłopów, należąca do dóbr królewskich. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1567 roku (Łyse). Nazwa pochodzi od słowa łyse – gołe, nie porośnięte niczym. Łyse należało do wójtostwa Plucice. Lustracja tych dóbr z 1576 roku wyjaśnia dlaczego nazywano ją właśnie Łyse. Zapisano wtedy: „Sioło Łyse- w niem włók 5 gruntu nader podłego, z których na ciesielstwo wolna włóka 1 była”. Była to uboga wioska, dawała niewielkie daniny. Istniał tu młyn, jednak mieszkańcy zajmowali się głównie robotą ciesielską. Przez następne wieki była to niewielka wioska należąca do dóbr królewskich, które były dzierżawione przez różnych szlachciców i magnatów. W czasach zaborów dobra królewskie zostały przejęte przez państwo pruskie (1795-1807), następnie przez państwo carskie. W końcu XIX wieku notowano tutaj około 220 desiat (około 220 ha). Wioska należała ówcześnie do gminy Rajsk. Pierwotnie mieszkali tu prawosławni (potem uniccy) Białorusini, jednak w ciągu wieków spolonizowali się. W 1921 roku w tej wsi notowano 15 domów i 78 mieszkańców, z czego 49 osób podało wiarę katolicką, a 29 prawosławną, jednak wszyscy podali się za Polaków. Zaczęliśmy naszą wyprawę kiedy cały Ursynów jeszcze spał. Już po drodze zauważyliśmy, że wszystkie samochody ciągną w kierunku gdzie i my podążaliśmy. Tak więc po drodze spotkaliśmy autokary z Warszawy i okolic, a na miejscu mogliśmy powitać nasze koleżanki, które również postanowiły dokładnie tak samo spędzić tę niedzielę. Na miejscu było tysiące ludzi. Pogoda nie zachwyciła nas od rana i niestety przez cały dzień nie rozpieszczała. Całe szczęście deszcz tylko nas parę razy postraszył. Za to radością napawały nas kolory palm, kwiatów i jajeczek różnistych prezentowanych na jarmarku.
Niedziela Palmowa w Łysech to promocja folkloru Kurpi Zielonych. Oprócz tego można było kupić wyroby miejscowe, te świąteczne jak wędliny, sękacze, chleby, kołacze czy też napitki alkoholowe jak również wytworzone przez miejscowych artystów. Dla chętnych prowadzone były warsztaty, gdzie doświadczone Kurpianki pokazywały jak powstają te wszystkie cudeńka.
Uroczystościom od niemal pół wieku towarzyszy konkurs na najpiękniejszą palmę wielkanocną, który stanowi jeden z głównych elementów barwnego święta odbywającego się w samym sercu kurpiowszczyzny. W tym roku była ich ponad setka. Prezentacja palm biorących udział w konkursie wykonanych przez szkoły, organizacje oraz prywatne osoby zachwyciła ilością, barwnością oraz wysokością. Uroczystej procesji palm ze starego kościoła św. Anny do nowego przewodniczył biskup łomżyński Janusz Stepnowski, który pobłogosławił nas z samochodu opuszczając uroczystości.
Mieszkańcy Kurpiowskiej Puszczy Zielonej należą do najmłodszych zespołów osadniczych Polski. Kościół pod wezwaniem św. Anny w Łysych to kościół drewniany w stylu kurpiowskim, szalowany pionowymi deskami. Zbudowany przez miejscowych cieśli w latach 1876 – 1882 na miejscu dawnej (wzniesionej w 1789 roku) drewnianej kaplicy staraniem księdza Józefa Gadomskiego.. Cenne są obrazy umieszczone w kościele, a wartość zabytkową ma obraz Św. Anny w głównym ołtarzu malowany w 1789 roku i stara figura Pana Jezusa na krzyżu z ołtarza bocznego. Obok kościoła stoi drewniana dzwonnica o wysokości 20m i plebania drewniana zbudowana w 1880 roku. Ostatnio remontowany w latach 1965 – 69. Od czasu wystawienia nowego murowanego kościoła nieużywany. Obok niego znajduje się zabytkowy krzyż powstańczy z 1863 roku.
Po uroczystej mszy komisja wybrała najpiękniejsze palmy, choć dla mnie wszystkie były cudne. W kategorii palm wykonanych indywidualnie zwyciężyły panie: Halina Maria Nosek z Lipnik; Julia Kowalczyk z Plewk, kategoria szkół podstawowych to pierwsze miejsce dla Szkoły Podstawowej im. H. Sienkiewicza w Łysych oraz Szkoły Podstawowej im. Stacha Konwy w Dębach, natomiast w kategorii pozostali na najwyższym podium stanęli Rada Pedagogiczna przy Zespole Szkół w Lipnikach; Zespół Szkół Powiatowych w Łysych; Biblioteka Szkoły Podstawowej im. H. Sienkiewicza w Łysych. Na scenie oprócz występów artystycznych można było zauważyć notabli z ministrem środowiska na czele.
Po regionalnym obiedzie w Restauracji Kurpianeczka, zaopatrzeni w palmy, inne wiktuały i pamiątki wróciliśmy do Warszawy.
W tym roku jeszcze planujemy odwiedzić ten region uczestnicząc w weselu kurpiowskim w Kadzidle. (Wykorzystalam tu informacje z obserwacji i miejscowych portali internetowych)
12-04-2017 kijkowe Jajeczko
Dziś oprócz środowego spaceru z kijkami zaplanowaliśmy jajeczko. Prognozy pogodowe nie były pomyślne, ale o 9.30 na Kabatach zameldowało się 20 osób gotowych do marszu mimo, że deszczyk straszył nas, a wiatr puszył nie tylko nieosłonięte włosy. Dotarliśmy dzielnie na polanę, gdzie na tradycyjnie udekorowanym stole z białym obrusem pojawiły się wyroby własne i z zaprzyjaźnionych sklepów. Na suto zastawionym stole były m.in. śledzie, jajeczka w różnej postaci i kształcie, biała kiełbasa, słodkości i napitki. Ratunkiem przed zimnem i wiatrem była gorąca herbatka i nasza radość z nadchodzących świąt oraz szczere życzenia z uściskami. Niestety chłód, wilgoć oraz nasilający się wiatr wygonił nas troszkę wcześniej niż to zwykle bywało do domu, ale to i dobrze, bo każdy z nas ma jeszcze mnóstwo spraw do załatwienia przed świętami. Wszystkim życzymy
Dostaliśmy informacje od Agnieszki i Andrzeja, którzy przebywają u wód w Krynicy Górskiej i jest im tam bardzo dobrze. Dzięki naszym staraniom w trakcie SKSowego wesela mogliśmy pomóc im pobyć troszkę dlużej wspólnie w tej pięknej okolicy. Są nam bardzo wdzięczni i przesylają pozdrowienia.
21 do 28-04-2017 Zakopane
21-04-2017 Po długiej podróży Polskim Busem dobrnęliśmy do Zakopanego. Wystartowaliśmy rankiem z Wilanowskiej. Im byliśmy dalej od Warszawy tym spotykaliśmy na drodze coraz więcej śniegu. Zakopane powitało nas słońcem i zalegającym śniegiem, tak że przeciągnięcie walizki nawet te kilka metrów do Ośrodka Wypoczynkowego Kolejarz nie było łatwą sztuką.
Dzisiejszy dzień to tylko zakwaterowanie, zapoznanie się z kolegami i najbliższym terenem. Wieczorem rekonesans
na Krupówkach i wylądowaliśmy w Watrze na piwie i tańcach. Jakoś po nikim nie widać było trudów podróży. Poniżej możecie zobaczyć widoki jakie my podziwiamy z okien Ośrodka oraz nas na trasie do….. i na tańcach w typowych góralskich butach tanecznych.
Do usłyszenia jutro. Zaczynamy bladym świtem od gimnastyki na śniegu.
22-04-2017 Pogoda nie rozpieszczała nas cały dzień, ale dałyśmy radę. Po śniadaniu wszyscy ruszyli na wyprawy. My rozpoczęliśmy na ulicy Sienkiewicza, aby po załatwieniu rezerwacji na wieczorny koncert udać się w kierunku kolejki na Gubałówkę. Potem nie bacząc na opady przelotne poszliśmy różnymi dziwnymi skrótami w kierunku Krzeptówek. Urzekały nas widoki zaśnieżonych szczytów,malownicze chaty góralskie oraz rwące strumyki, które pokonywałyśmy. W Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej trafiłyśmy na pielgrzymkę ze Słowenii. Potem jeszcze tylko zachwyty nad „Starówką Zakopiańską” i powrót do Ośrodka,
aby po obiedzie i krótkim wypoczynku znowu ruszać na podbój Zakopca. Tym razem trasa podboju była krótka, ale za to intensywnie śnieżona mocno sypiącym śniegiem. Dzielnie jednak – prawie w komplecie dotarliśmy do uroczego pubu, gdzie miał odbyć się koncert chłopaków z Boliwii. Najpierw był krótki koncert, a potem zaczęły się tańce. Przy okazji uczestniczyliśmy w urodzinach dzieci właścicieli lokalu. Na parkiecie nie mieli do nas startu.
23-04-2017 – imieniny Wojciecha i Jerzego. My mamy dwóch solenizantów. Przy okazji wszystkim solenizantom, których nie możemy osobiście uściskać składamy życzenia – marzeń spełnienia. Znowu grupy rozeszły się w wyznaczonych przez siebie kierunkach. My poszliśmy pieszo na Gubałówkę bliżej nieokreślonym szlakiem, starając się brnąć w górę przez śniegi, tymczasowe strumyki i błota. Udało się. Na górze spotkaliśmy tych leniwych co to pojechali kolejką lub busikiem. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z owczarkiem, owieczką i innymi góralskimi akcesoriami.
Poczyniliśmy przygotowania zakupowe dla solenizantów i zjechaliśmy kolejką na dół. Po obiadokolacji rozpoczęliśmy hulanki imieninowe. Solenizanci suto zastawili stoły jedzeniem i napitkiem.
Była muzyka, a więc jak zwykle zabawa wspaniała do północy.
24-04-2017 Nareszcie słonecznie. Wszyscy po śniadaniu udali się w góry. Nasza grupa postanowiła sprawdzić co zmieniło się w Dolinie Kościeliskiej. Było cudnie, ale sami możecie zobaczyć jak widoki różniły się od tych zeszłorocznych.
Inna grupa pojechała na Kasprowy i też mieli co podziwiać. Wieczorem idziemy posłuchać góralskiej muzyki na Krupówkach…
Tam gdzie zbiera się nasza gromadka – tym razem w Kolorowej, nie ma mowy o statecznym słuchaniu. Ruszyliśmy więc w tany. Znowu niektórzy balowali do późnej nocy.
25-04-2017 Rano powitało nas słońce, więc po śniadaniu każdy ruszył w wybranym kierunku. Nieprzyjemna przygoda spotkała grupę zmierzająca kolejką na Kasprowy, bo kolejka nie jeździła – wiał halny. My wybraliśmy się na Kalatówki, a niektóre dotarły nawet na Kondratową. Już z Kolejarza ruszyłyśmy pieszo Bulwarem Słowackiego. Po drodze krótki odpoczynek w kompleksie pałacowym Kuźnice i tuż przy nieczynnej kolejce na Kasprowy weszliśmy na szlak. Cudne słońce opalało nasze twarze. Niezapomniany widoki i słoneczko czekało również na tych co wybrali się na Głodówkę.
2017-04-26 Pogoda pod tzw „zdechłym Azorkiem” więc dziś sprawdzaliśmy nowe termy w Chochołowie. Cena zachęcająca i pobyt bez ograniczeń czasowych. Korzystaliśmy zarówno z basenów na powietrzu jak i tych działających kojąco. Można też posiedzieć w saunie lub jaskinie solnej. Wspaniały wypoczynek i regeneracja.
2017-04-27 To już ostatni nasz dzień pobytu w górach. Każdy ruszył w dowolnie wybranym kierunku. Niektórzy w góry inni na zakupy, a jeszcze inni do Ośrodka Sportu w Zakopanym na sprawdzenie jak padają kręgle w Zakopanem. Wieczorem wieczorek pożegnalny. Mnóstwo zabawy, nagród i konkursów. Odbył się wybór najmilszych uczestników. Ciężko było wyróżnić kogoś, gdyż cała grupa spisywała się wspaniale, ale w końcu udało się.
2017-04-28 Rano nad Gubałówką żegnała nas fantastyczna tęcza. Jak tylko zajęliśmy miejsca w autobusie do Warszawy zaczął padać deszcz i tak było do samej Warszawy.
18 -05-2017 Supraśl i Bialystok
18 maja 2017 punktualnie o godz. 7,00 w piękny słoneczny poranek ruszyliśmy na Podlasie. Niestety droga A8 ciągle jest w budowie, więc odcinkami jechaliśmy bardzo sprawnie aby za kilka km wlec się z maksymalną prędkością 40km, bo budowaaaa.
Nie psuło nam to dobrego samopoczucia i tylko o 40min spóźnieni dotarliśmy do Supraśla – perły Podlasia. Jedno jest tylko miasto na całym Podlasiu ukryte w środku Puszczy Knyszyńskiej i mające ponad 500-letnią tradycję, które złotymi zgłoskami wpisało się w historię Polski, Białorusi i Litwy to właśnie to , do którego przybyliśmy. Celem naszym był Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogarodzicy. W 1498 r. wojewoda nowogródzki i marszałek Wielkiego Księstwa Litewskiego Aleksander Chodkiewicz wraz z arcybiskupem smoleńskim Józefem Sołtanem założyli monaster w Gródku nieopodal późniejszego Supraśla. Jednak życie świeckie skupione wokół istniejącego tam zamku przeszkadzało duchowemu skupieniu mnichów, dlatego też w dwa lata później przenieśli się na uroczysko Suchy Hrud, co dało początek Ławrze Supraskiej. Akt erekcyjny został potwierdzony przez króla Aleksandra Jagiellończyka.
Zaczęliśmy od Muzeum Ikon w Supraślu, które zajmuje część siedemnastowiecznego Pałacu Opatów, wchodzącego w skład zabudowań monasteru Supraskiego. Doktryna Kościoła prawosławnego ma swój niepodzielny i jednolity wizerunek, przejawiający się w obrzędowości religijnej, jej sztuce i symbolice. Tak też została skomponowana ekspozycja stała w Muzeum Ikon w Supraślu. Jej nastrój i aranżacja, przenosi widza w nieznaną, tajemniczą przestrzeń, która budzi emocje, przenikając do najgłębszej duchowości. Niezwykłe doznania, jakie towarzyszą podczas zwiedzania muzeum, potęguje wszechobecna muzyka, jednogłosowy śpiew chóralny, służący kontemplacji świętych wizerunków. Ikony prezentowane w konstrukcjach przypominających katakumby rzymskie, w otoczeniu polichromii ściennych grupowane są w poszczególnych pomieszczeniach tematycznie: Świątynia na potrzeby modlitwy, ikony podróżne, ikony Chrystusa, najliczniejsze Ikony Matki Bożej czy też Święto Jordanu.
Główną świątynią monasteru jest gotycka cerkiew p.w. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Choć oryginalną budowlę z początku XVI w. wysadzono w powietrze w trakcie II wojny światowej (1944 r.), współcześnie górują nad miastem wieże zrekonstruowanej świątyni. Znawcy sztuki podkreślają wyjątkowość cerkwi Zwiastowania. Cerkiew obronna Zwiastowania NMP w Supraślu (1503-1511) z jej wspaniałą architekturą i ikonografią wywiedzioną z bizantyjskiego kręgu kultury bałkańskiej połowy XVI w. była świątynią wyjątkową, należącą do najwybitniejszych obiektów architektury i sztuki przedstawieniowej na świecie.
Obok znajduje się Cerkiew św. Jana Teologa. Wzniesiona z czerwonych cegieł w końcu XIX w ( 1890) Służy wiernym (i mnichom) jako ciepła, zimowa cerkiew. Przybudowana została do istniejącego południowego korpusu monastycznego, łącząc się bezpośrednio z nim. Na długo przed powstaniem kompleksu klasztornego, wysoka skarpa nadrzeczna była dogodnym miejscem do założenia obozowiska. Niemal z każdej strony dostępu do supraskiego ostrowa broniły bory, bagniste łąki, rzeka Supraśl, a także rzeczki Brzozówka i Grabówka . Usytuowanie służyło również prowadzeniu eremickiego życia przez schimików – pustelników, którzy odłączali się od wspólnoty zakonnej i samotnie spędzali żywot w zrobionych przez siebie pustelniach. Wedle tradycji i przekazów eremy mnisze znajdowały się na pierwszej wysokiej skarpie w dole rzeki na tzw. Patelni, będącej współcześnie częścią Supraśla. Jeszcze na początku XIX miejsce to nazywane było mianem „Uroczyska Pustelnia”. Jadąc do Białegostoku obejrzeliśmy miejsce kręcenia filmy „U Pana Boga w ogródku” i dotarliśmy na regionalny obiad na Białostockim Rynku. Po obiedzie w towarzystwie Pana Waldka, który był naszym przewodnikiem udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Ja zwiedzałam go z wielkim sentymentem, bo to moja wojewódzka metropolia z lat młodości – wszak urodziłam się w pięknym mieście nad Narwią i Podlasianka jestem.
Obejrzeliśmy Rynek z Ratuszem, Cerkiew św. Marii Magdaleny, Nowy Gmach Filharmonii i Opery, urokliwy Kościół św. Rocha, Zespół pałacowo-ogrodowy Branickich oraz Zespół Bazyliki Archikatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wróciliśmy wieczorem pełni wrażeń- znowu była to udana wycieczka.
22 -05 do 06-06-2017 Wicie Pobyt nad morzem u progu letnich wakacji. Tym razem pojechaliśmy w nieznane choć sprawdzone (komputerowo i telefonicznie). Wicie to malutka miejscowość (około 5o stałych mieszkańców). Położona dokładnie w połowie linii Wybrzeża na 262-gim kilometrze między wschodnim a zachodnim krańcem naszej części Bałtyku. Upamiętnia to stosownym napis na kamieniu narzutowym umieszczonym na centralnym placyku Wici.




























































01-08-2017 roku zebraliśmy się na przystani WKW w Wawrze przy Wale Miedzeszyńskim 295, aby dzięki Fundacji AVE wziąć udział w XII Spływie Kajakowym Wisłą przez Warszawę – Miasto Nieujarzmione. Jak zwykle stanowiliśmy liczną grupę. Na przystani powitała nas p. Agnieszka. Po zameldowaniu się każdy dostał czerwoną czapeczkę z napisem „Pamiętamy”. Zauważyliśmy liczne grono ratowników z p. Leszkiem na czele, co nas niezwykle ucieszyło, gdyż niektórzy pamiętali wywrotki z ubiegłego roku. Najpierw były wspomnienia 16-letniej w 1944r uczestniczki Powstania Warszawskiego p. Walentyny Słoneckiej ps. „Wala”, strzelca i łączniczki z Batalionu „Oaza”. Potem wspólne śpiewanie piosenek nie tylko powstańczych przy pomocy solistów – Agnieszki Kozłowskiej-sopran oraz Bogdana Śliwy-barytona. Gdy zbliżała się Godzina „W” każdy dostał przydzielony kajak, kapok i wiosła i ruszyliśmy na wodę. W tym roku nasza grupa nie miała szczęścia do ulubionych kajaków Vista i na początku nie wszystkie chciały nas słuchać i płynąć dokładnie w zaplanowane miejsce, ale Wisła jest szeroka więc daliśmy radę. Nasz spływ na kilka minut zatrzymała parada statków, bo każdego roku coraz więcej jednostek pływających chce w ten sposób oddać hołd tym wszystkim, którzy oddali życie w nurtach rzeki, spiesząc na pomoc walczącej stolicy zarówno od strony praskiej jak i tych emisariuszy co próbowali dostać się na brzeg praski. Hitlerowcy patrolowali rzekę z wody, brzegu i mostów przez 24 godziny na dobę, dlatego wielu z nich oddalo życie.
Tuż przed godz. 17,00 tradycyjnie utworzyliśmy kawalkadę z flagami, tabliczkami i flagami. Parada kajaków z transparentami „01sierpnia 1944 – Pamiętamy” , „Wisłą przez miasto nieujarzmione” i „Fundacja AVE” robiła wrażenie na tych co na brzegu lub mostach stali. Potem jeszcze tylko wyścig o Kotwicę Powstania 1944 na dystansie 500m. Mimo, że kajak nie zawsze „słuchał” naszych poleceń i wiekowo odstawaliśmy od innych uczestników wyścigu, naszej osadzie udało się pokonać liczne załogi i zająć III-miejsce.
Ze względu na niski stan wód na Wiśle spływ zakończył się na Żoliborzu na wysokości Cytadeli, gdzie zostały wręczone nagrody wyścigu oraz każdy mógł zjeść biało-czerwone lody. Nasza grupa jeszcze długo w pobliskim pubie wspominała ten super spływ przy śpiewie piosenek powstańczych.
Bardzo dziękujemy Fundacji AVE za wspaniałe wydarzenie i za przepiękną lekcję historii. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku też uda nam się wziąć udział w jeszcze liczniejszym gronie członków i sympatyków SKS.





























Dla dobrych ludzi pogoda też jest życzliwa, dlatego pomimo wczorajszej zawieruchy i ulewy dziś rano obudził nas cudowny wschód słońca. Na zbiórce zabrakło tylko dwóch osób – pewnie obawiali się swojej dobroci. W dobrej aurze i humorach ruszyliśmy w stronę Spały. Po drodze na kilka km przed celem zabraliśmy do autokaru przewodnika „Moi Drodzy”, który na początek zbadał naszą koncentrację zachęcając do śpiewu z klaskaniem.















































































, a w mojej głowie szumiała burza pomysłów. Solenizanci zostali wtajemniczeni w niektóre z nich …. W prezencie chcemy przygotować dla każdego solenizanta ulubiony utwór muzyczny. Dlatego jak najszybciej napisz czym możemy ucieszyć Wasze ucho lub nogi.W dniu 04-12 (poniedziałek) przy pomocy koleżanek i kolegów przygotowaliśmy sale balowe. Niewykluczone są niespodzianki nie tylko dla solenizantów. Wspomnianą niespodzianką dla wszystkich była część zespołu muzycznego naszego nowego kolegi Marka i jego profesjonalny sprzęt muzyczny. Na powitanie wszyscy mogli zobaczyć przykryte białym obrusem, suto zastawione stoły, na których królowały kolorowe, smaczne kanapeczki zakupione przez SKS. Nie zabrakło popisów kulinarnych uczestników zabawy. Nie przeraziło więc nikogo, że zastawa była turystyczna, a trzymać ją trzeba było w ręku lub pod własnym krzesłem. Za to podczas popisów na parkiecie wszyscy mieli dobry widok i czuli się jak w teatrze , czy bardziej cyrku, bo scena była na środku Sali, a widzowie dookoła.Wszyscy otrzymali kartki z życzeniami od przyjaciela. Niektórzy ujawnili talenty wierszowania W pociągach prowadzonych przez Basie uczestniczyło 70 osób, a Andrzejkowie wyglądali jeszcze przystojniej w karnawałowych ozdobach. Wszyscy bawili się się wspaniale.
Świadczy o tym fakt, że dopiero o 21,00 zewnętrzne czynniki ogłosiły koniec imprezy. Solenizanci w liczbie 15 osób zostali obdarzeni drobnymi upominkami. Każdy więc dostał „lekarstwo”, aby zdrowie dopisywało, mini notesik z długopisem jako pomoc dla zawodzącej czasami pamięci, „bajecznego” dla słodkiego życia, a Pięknym Paniom dodaliśmy pachnącą, nigdy nie więdnącą różę. Myślę, że wszyscy byli zadowoleni.
05-12-2017 Uniejów
Tą wyprawą na baseny termalne zakończyliśmy tegoroczne, planowane wycieczki. Pogoda troszkę przestraszyła , bo autokar nie był zapełniony. Ci wszyscy co się odważyli , bawili się świetnie. Ciepłe wody termalne w basenach, różnego rodzaju zasolenia, liczne masaże wodne oraz wspaniałe towarzystwo pozwoliło poczuć nam się jak dzieci. Rzeką pod prąd czy też „przytapianie” kolegi to tylko nieliczne pomysły. Wszystko co dobre zawsze się kiedyś kończy. O 17 zameldowaliśmy się w Warszawie. Dziękujemy Bożence za wszystkie tegoroczne wycieczki jakie prowadziła. To bardzo udany jej debiut.
Teraz czekamy na propozycje 2018 roku. Pewnie będą równie ciekawe i atrakcyjne. Zapraszamy!!!
HEJKA!
Szlachetna Paczka:
Serdeczne podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do sukcesu „naszej” Szlachetnej Paczki- koleżanek z Zarządu, które propagowały akcję i zbierały kasę, pomagały w zakupach i pakowaniu oraz wszystkich darczyńców. Zebraliśmy wraz z seniorami z NOK 2100zł, z czego za sumę 1160zł zakupiliśmy najpotrzebniejsze dla wybranej rodziny rzeczy- piekarnik elektryczny, blender ręczny, dwie kołdry, dwa komplety pościeli, 3 pary zimowego obuwia, kurtkę wraz z czapką, szalem i rękawiczkami dla dziewczyny oraz sporą ilość żywności i środki czystości. Pozostałą sumę 960zł przekazaliśmy na węgiel, konieczny do przetrwania zimy. Po jego dostarczeniu wolontariuszka opiekująca się rodziną prześle nam potwierdzenie zakupu. Przekazaliśmy też rzeczy materialne, które otrzymaliśmy od Was- kurtkę dla pani Zofii, ręczniki, koce, poduszkę, zegarki na rękę, kawę, słodycze i inne. W podziękowaniu za Wasze uczestnictwo w akcji przesyłamy „Życzenia” Marka Majewskiego, które dobrze podsumowują takie działania. Agnieszka i Krzysztof Skotak










Koleżankom i Kolegom Życzy Zarząd SKS
